Monthly Favorites: DECEMBER

Witajcie w Nowym Roku, kochani! Kilka dni temu nareszcie odbyłyśmy ohydkowy meeting i zrobiłyśmy dla was nowe focie, żeby uraczyć was już niedługo kilkoma nowymi notkami ;*. Na pierwszy ogień lecą Ulubieńcy Grudnia, żeby móc z czystym sumieniem zamknąć rok 2015 i powitać nowy! Ale jak to się mówi - nowy rok, nowe życie! Postanowiłyśmy więc zmienić troszkę look naszej favorite noci miesiąca i pokazywać wam więcej zdjęć, żebyście lepiej mogli obejrzeć nasze fanty i może kupić sobie coś z naszego polecenia ;*.
S.: Z prawej strony widnieje mój nowy i jeden z dwóch w mojej kolekcji, błyszczyk! Teraz bardzo podoba mi się naturalny *hehe* wygląd ust, które się lekko błyszczą na różowo. Jest to taki sobie zwykły lip gloss z H&M, za około piątala. Niestety strasznie się klei, więc jak wieje wiatr, to włosy przyklejają się do ust, co jest najgorszym uczuciem na świecie, ale i tak poświęcam się, by być piękną :(.
T.: Wiem, że w poprzedniej notce były już różowe i pomarańczowe cienie, ale uwierzcie mi na słowo, te są troszkę inne #hehe! No ale cóż ja mam poradzić, że orange is the new black, a z różowego nawet nie muszę się tłumaczyć, wiadomo nie od dziś, że to ulubiony kolor ohydek 4EVER!!!! Cienie są z Sephory, w odcieniach: Mango shake i Starlet, kupiłam je na przecenie za 15 ziko hehe! 
S.: Pin, który na tej foci należy do mnie, to rączka pokazująca fakoolca. Dostałam go od Tamci na święta i bardzo się z tego powodu cieszę ;*. Mało go noszę, bo boję się, że zgubię :(. A wtedy byłoby mi bardzo smutno. Mój pin jest od Local Heroes :).
T.: Obdarowując Sonje nie mogłam zapomnieć o sobie samej, bo każdy wie, że najbardziej na świecie kocham właśnie siebie hehe. Sprezentowałam więc sobie idealnie pasujące do mojej osobowości piny z Local Heroes - Bored (jak zawsze) i Whatever Forever (powinnam mieć to wytatuowane na czole, ups). 
T.: Kolejnym kosmetycznym ulubieńcem jest paletka cieni RIO z Sephory. Dostałam ją na święta od Mikołaja #hehe! 
A obok coś co sobie sama kupiłam, a mianowicie element przebrania na Sylwestra. Jeśli śledzicie mojego snapchata (a mam nadzieję, że nie, po tym co ostatnio się tam wyprawia hihihihi) to wiecie, że w ostatni dzień roku wcieliłam się w Katy Perry i przez całą noc te kocie uszka uciskały moją głowę. Znalazłam je w House #lel za 19 ziko! 
T.: To bananowe cudo to nic innego jak pianka do mycia twarzy It's Skin o najpiękniejszym zapachu ever! Kupiłam ją sobie, bo oczywiście nie mogłam się oprzeć #jakzawsze! I trochę jest też to wina Olgi Oktawii (buziiii ;***), która zabrała mnie do Galerii Mokotowskiej i pokazała wysepkę pełną koreańskich kosmetyków! A każdy wie, że Tamarka + Korea = WNM!
S.: Różowy kremik należy do mnie i również dostałam go w prezencie od T. Jest to krem do moich spracowanych rączek It's Skin, co jest dla mnie masthewem, Tamarka wiedziała dobrze, co przyda mi się najbardziej ;*.
T.: To mój ulubieniec spośród ulubieńców, czyli moje nowe, glitter, z kosmosu, pomarańczowe (czy wspominałam już, że to mój ulubiony kolor tego sezonu?!) okulary z Zary! Dostałam je od mojej mamy na święta <3!

S.: A tutaj moja nowa kolekcja promarkerów, o których marzyłam! 3 z nich dostałam od Mamy Marty, a resztę od rodziców mojego menża. Strasznie się jaram, ale boję się ich używać, bo cały czas myślę o tym, że wyjdzie moje beztalencie, gdy zabiorę się za rysowanie... Mam same pastelowe kolory, bo tylko takie akceptuję i tylko takimi chcę rysować *oczywiste*. Jak tylko kiedyś coś stworzę, to pokażemy wam to na ohydkowym instagramie ;* (jeśli będzie ładne). Promarkery można kupić w sklepach plastycznych za ok. 10zł za szt.

T.: Po totalnie tragicznym w skutku wypadku ze świeczką już nie palę #hehe! Dlatego, świeczki o krejzi kształtach, których żal podpalić, są teraz moimi ulubieńcami! A każdy wie, że ja, Tamarka, mam mroczną duszę, więc nie powinien was dziwić ich motyw. Obie są z H&M, z różnych kolekcji. No i fajnie, stoją sobie na moim biurku ([*]) i mogę sobie patrzeć na nie i nawet mnie nie kusi, by użyć zapalniczki! *piromanka, NOT*. 
S.: Na koniec moje różowe rękawiczki z H&M, które szczególnie przydają się, gdy jest tak zimno jak teraz. Miejmy jednak nadzieję, że ta zima szybko się skończy, bo i tak nie ma nic lepszego niż ciepełko i żadne, nawet najsłodsze rękawiczki nie przekonają mnie, że zima jest spoko :(.

Koniecznie napiszcie nam, co zostało waszym ulubieńcem grudnia i jak udał wam się Sylwester ;*. Buziaki!

4 komentarze:

  1. Uwielbiam wasze posty z serii ulubieńców miesiąca, a teraz gdy jest wiecej zdjęć już wgl jest kosmos. Ja osobiście też planowałam zakup tych przypinek, ale mi nie wyszlo

    takawariatka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie cieszę się, że napisałyście coś o koreańskich kosmetykach ♥ Im więcej osób wie o ich istnieniu, tym większe szanse, że będą one lepiej dostępne! ♥

    Btw, w Hebe są maseczki prosto z Korei. Kosztują tyle co nic, a są bardzo fajne! :3

    ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Uuu, chyba się zaopatrze w takie rękawiczki :3 i cień różowy, bo wiadomo, że moje piękne zielone oczęta potrzebują cudownej oprawy <3
    Jak zwykle potraficie poprawić humor w odpowiednim momencie. Kocham, tęsknie i planuje kolejny wypad do Gdańska ;>

    OdpowiedzUsuń
  4. Świeczki mega :D Ja musiałam dostać jakieś słodkie perfumy (jednak Lempicka wygrała), porządny stanik na te duże dary boże, depilator panasonic (bo te kolory...wzdech), album Boscha i książkę kucharską "Jerozolima". Wszystko pyszne! :)

    OdpowiedzUsuń